Agnieszka Prucia i Jej MISIURA

„Są w życiu rzeczy, które wiedzą, że są dla nas, zanim my sobie to uświadomimy.

Czwartkowe wyjścia na ceramikę – 8 lat temu – stały się moim rytuałem, bez których coraz trudniej było mi sobie wyobrazić życie. Glina koiła, zapraszała w tę podróż mimo trudnych początków.

A potem życiowe turbulencje sprawiły, że zrobiłam coś o czym mówiłam, że nigdy i nie ja, czyli założyłam firmę, ale zanim to nastąpiło – straciłam pracę, nie dostałam dofinansowania w urzędzie pracy, a potem zostałam laureatką konkursu “pomysł na firmę”. W sierpniu firma będzie miała 6 urodziny.”

– tak podsumowuje początki fascynacji gliną i moment założenia własnej firmy Agnieszka Prucia – twórczyni marki Misiura Design.

A jak wygląda Jej standardowy dzień pracy? Jak wygląda Jej szafa i w czym czuje się najbardziej komfortowo? Jak dba o swój wygląd i swoje wnętrze? Na te pytanie znajdziecie odpowiedzi poniżej. Zapraszam do poznania najprawdziwszej Misi : )

7png

Jak wygląda Twój standardowy dzień pracy budowania własnej marki,
ile czasu, czemu poświęcasz?

Nie mam poczucia, że dni są standardowe, ani że podlegają rytmowi, ale każdy z nich to wypadkowa pracy przy komputerze i pracy z samą gliną.

Czasami tej pierwszej jest zdecydowanie więcej.

Poza troską o to, by kontakt klienta ze mną był płynny i osobisty, poświęcam też sporo uwagi mediom społecznościowym. Mam poczucie, że mimo wirtualności ten świat równoległy ma całkiem spore serce i wrażliwość. Jestem wdzięczna każdemu, kto poświęci swój czas na zostawienie kilku słów, czasem obrazka pod moimi słowami. Na każdy staram się odpowiedzieć i mam poczucie, że wokół moich kawałków gliny – zapisanej słowami – buduje się piękna społeczność ludzi, którzy lubią się zatrzymać, zamyślić, którzy są w głębokim kontakcie ze swoim wnętrzem.

Kolejnym elementem mojej pracy – poza pracownią – jest pisanie, układanie postów oraz comiesięczne pisanie misiurolettera.

Gdy wstaję od komputera i jadę do pracowni, jeszcze kilka kroków dzieli mnie od samej gliny.

Wcześniej pakuję zamówienia, przygotowuję paczki do wysyłki – wszystko robię sama, od początku do końca, gdy skończę czas na glinę 🙂

W zależności od tego na jakim etapie pracy jestem – toczę na kole, formuję talarze lub zaczynam szkliwić.

Po powrocie do domu, nadal czeka na mnie część biurowa, a potem teoretycznie mam czas wolny. Teoretycznie, ponieważ w prowadzeniu własnej firmy, marki obecnej w mediach społecznościowych, czas to pojęcie względne, a granica między czasem w pracy, a wolnym, jest dość płynna.

Są dni, gdy czasu dla siebie mam zdecydowanie więcej i takie, gdy ani go nie mam, ani nie miałabym siły spędzić go dobrze, kreatywnie – jestem fizycznie zmęczona.

Niemniej po prawie 6 latach prowadzenia swojej pracowni, jestem bardzo wyczulona na balans pomiędzy czasem pracy i odpoczynku. Na to, bym nie była non stop dla firmy, ale ona też dla mnie, żebym miała głębokie poczucie, że gdy się nią nie zajmuję, albo nie zajmuję na 100%, ona sobie poradzi. To dla mnie ważna część planowania wyjazdów, które są motorem napędowym w moim życiu, poza pracą.

5png

Jakie ubrania wybierasz najchętniej do codziennej pracy, ale też na tzw. wyjścia : )

Do pracy ubieram się wygodnie – ważne żeby ubrania nie krępowały ruchów i żeby diamenty nie odbijały się w glinie (hahaha).

Staram się w pracowni nosić fartuch, żeby uniknąć plam ze szkliw – nie wszystkie udaje się sprać – ale bywają też dni, gdy mam silną potrzebę ubrania się pięknie, nierozsądnie, niepraktycznie i wtedy idę za tym. Zdarza mi się coraz częściej o to dbać, w innym razie dni zlewają się w długi korowód bardzo praktycznego stylu, w którym tęsknię za kobiecością.

Na ważne wyjścia (teatr, koncerty, spotkania z przyjaciółmi) ubieram się z radością, bez rozsądku, w kolory i formę. Lubię wtedy odbić sobie te wszystkie dni, gdy było tylko wygodnie, albo tylko praktycznie, a za mało kobieco i kolorowo.

Lubię wtedy czuć się i wyglądać jak przysłowiowy milion dolarów : )

walentynki-6png

Zajrzyjmy zatem do Twojej szafy.

Moja szafa to najprawdopodobniej – po prostu – krzyżówka zdarzeń. Nie mam żadnego stylu, poza swoim. Lubię ubrania nietuzinkowe, kupowane w second handzie, choć zdecydowanie za rzadko mam okazję je nosić. Moja praca to zazwyczaj kompromis pomiędzy wygodą a decyzją, czy to ubranie przeżyje plamę ze szkliwa.

Czasami marzę o pracy, w której mogłabym nosić moje wszystkie ekstrawaganckie ciuchy i mieć manicure, ale… to właśnie tę pracę, w której nie do końca jest miejsce na szyk, kocham najbardziej : )

6png

4png

Jak dbasz o swoją formę?  

Z natury jestem szczupła i poza okresem intensywnego uprawiania sportów w liceum, jestem leniwa : ) więc sportu na co dzień nie uprawiam, zwłaszcza w formach zorganizowanych. Miałam kilka podejść do zbiorowego fitnessu, ale nie lubiłam tej energii niechęci do własnego ciała, która unosiła się w powietrzu, akurat tamtym powietrzu.

Praca z gliną to najlepsze studio fitness, do tego czasem w domowym zaciszu ćwiczę z Qczajem, staram się jeść zdrowo, choć nie zawsze 🙂 Staram się myśleć pozytywnienie i po prostu lubić siebie tu i teraz. Nie zawsze jest łatwo, ale mam też mentalną bieżnię, na którą zawsze wracam, lubię na niej być : )

Gdy jest możliwość wycieczki w góry, spływu kajakowego lub pieszej wędrówki po lesie, zawsze mówię tak, moje ciało trzyma formę i jest zazwyczaj gotowe.

3png

Jak pielęgnujesz skórę?

Staram się ją pielęgnować od środka : )

Dobrze jeść, pić dużo płynów w trakcie dnia (najchętniej napary ziołowe), pozytywnienie myśleć, a gdy mam gorszy dzień zjeść tabliczkę czekolady : ) Nie mam ulubionych kosmetyków.

Gdzie lubisz podróżować i co dają Ci podróże?

Podróże to dla mnie najważniejsza część życia.

Kocham podróżować i każdego roku staram się spędzić wiele tygodni w drodze. To dla mnie okazja, by spojrzeć na siebie, swoje życie z perspektywy, by na jakiś czas zmienić klisze, przez jakie patrzę na codzienność. To możliwość spotkania z tą częścią mnie, która na co dzień jest zbyt zajęta rutyną, by się odezwać.

Kocham wyspy, kocham puste, rozległe przestrzenie, ale lubię na chwilę zagubić się w wielkich miastach.

Moje serce zdecydowanie zostało na Lanzarote i w Nowym Jorku.

Lubię podróżować sama, coraz częściej bez ściśle ustalonego planu. Lubię gdy mocno wieje, gdy mogę nosić czapkę lub turban i równocześnie wygrzewać twarz w słońcu.

2png

Co najmocniej Cię inspiruje?

Inspiruje mnie samo życie.

Ludzie i rozmowy z ludźmi, zwłaszcza z tymi, którzy są w szeroko rozumianym procesie.

Natura!

Książki, tych czytam całe autostrady, pasjami zaznaczając ulubione fragmenty.

Podróże – to mój tlen. To moja przestrzeń małych oświeceń i odrodzeń. To dzięki nim rozumiem więcej i chce mi się więcej.

4png

Ulubione Agnieszki Pruci:

Po przebudzeniu pierwsze co piję to? Po łyżce oleju lnianego i oleju z wiesiołka.

Mój najważniejszy pielęgnacyjny poranny rytuał to? Kilka łyżek oleju, uśmiech do mojego odbicia w lustrze, kilka głośno wypowiedzianych afirmacji, stanie na głowie lub krótka medytacja.

Najchętniej lubię nosić? Ubrania, które są wygodne, kolorowe i oddają mój nastrój, temperament. Lubię nosić ubrania z drugiej ręki, z osiedlowego second handu. To cudowne, że możemy dać ciuchom kolejne wcielenie, nosić je ponownie, zamiast kupować nowe.

Film jaki mogłabyś oglądać wiele razy? Filmik, jaki nagrałam z moją przyjaciółką, o wschodzie słońca, podczas którego tańczyłyśmy boso : )

Książka jaką polecasz? Niemal zawsze “Droga Artysty”, gdy rozmawiamy o zablokowanym potencjale twórczym, “Biegnącą z wilkami”, bo czuję, że to taka biblia dzikiej kobiety i Luise Hay, żeby zacząć tę niezwykłą podróż z siłą naszego myślenia. To bardzo trudny wybór, bo mogłabym napisać jeszcze wiele więcej. Książki to dla mnie bardzo ważny filar życia, rozwoju, codzienności, czytam kilometrami.

Twoje życiowe motto to? “Don’t be so hard on yourself”

Ulubione danie? Kocham gotować, jeść i karmić innych. Moja kuchnia jest kuchnią zdecydowanie roślinną. Nie mam ulubionej potrawy, staram się jeść zdrowo, tak żeby danie było smaczne, pięknie podane i wspierało moje ciało. Zdarza mi się jeść pasjami jakieś danie, a potem o nim zapominać, staram się jeść sezonowo i ciepło.

3png

Więcej o marce Agnieszki – MISIURA DESIGN przeczytasz tutaj: MISIURA