Jak najlepiej poznać obce miasto? Zgubić się! : )

Podobnie jak w życiu, to każdy zakręt, każdy przystanek, każdy popełniony błąd uczy nas najlepiej. Nie zachęcam jednak do popełniania błędów ; ) ale bez nich jesteśmy jak dzieci we mgle i każdy choć kilka ma na swoim koncie. Ważne, aby wyciągać wnioski, uczyć się na nich, bo właśnie po to one są. Prowadzą nas do poznania lepiej siebie i rozwijają jeśli szybko dostrzeżemy ich sens. Nie bój się zgubić, bo wtedy możesz odkryć coś więcej, możesz odkryć kim naprawdę jesteś i czego chcesz. Próbuj, sprawdzaj, przymierzaj do siebie. Nie bój się porażek i nie bój się zaczynać od nowa. Życie jest nieprzewidywalne i potrafi nasz uporządkowany dotąd świat zmienić o 180 stopni w jeden rok, w jeden miesiąc, w jeden dzień, a czasem wystarczy jedna chwila, by wywrócić wszystko do góry nogami.

Życie to naprawdę chwila, to moment kiedy mamy szansę dowiedzieć się co daje nam szczęście i czym ono tak naprawdę jest. I nigdy, przenigdy nie warto przykładać do siebie żadnego szablonu i gotowej receptury, bo zamiast wyrośniętego ciasta może nam wyjść zakalec. Ten przepis musimy wypracować sami. Każdy z nas jest inny, choć czasem możemy spotkać na swojej drodze kogoś łudząco do nas podobnego. Nawet jak to się stanie, to czy nie koncentrujemy całej swojej uwagi na różnicach? Czy to nie one najbardziej nas ekscytują, inspirują i sprawiają, że ktoś jest dla nas interesujący?

Dlaczego dla kogoś ważniejsze jest zdobywanie górskich szczytów, niż na przykład spacer zieloną polaną w poszukiwaniu najpiękniejszych polnych kwiatów na bukiet? Mi daje frajdę już samo patrzenie na góry, podziwianie ich z dołu, wtedy wydają mi się takie majestatyczne, piękne. Podziwiam je i do głowy nawet mi nie przyjdzie, aby je ujarzmiać. Igrać z nimi i z sobą. Nie znaczy to jednak, że nie podziwiam śmiałków lubiących tę formę adrenaliny. Nie muszę robić tego samego, aby rozumieć, że dla kogoś to jest ważne, jak dla mnie podziwianie ich z innej perspektywy. Kto wie, może w obu tych przypadkach wydzielają się u nas dokładnie te sama substancje – endorfiny : ) Dla każdego to są właśnie chwile szczęścia w najczystszej postaci. Czyste piękno, kiedy jesteśmy naprawdę sobą. Nie musimy udawać, przybierać masek i oszukiwać, że coś sprawia nam frajdę, kiedy w rzeczywistości tak nie jest. Nie sztuką jest zatem zrozumieć, dlaczego każdy z nas wybiera właśnie taką, a nie inną drogę. Sztuką jest szacunek dla własnych i cudzych wyborów. Akceptacja tego, że można inaczej, że można po swojemu.

Dzisiaj zgubiłam się w Redlands i to w dosłownym znaczeniu tego słowa ; ) No cóż, każdemu zdarza się skręcić w złą uliczkę. Kto, by się przejmował kiedy wokół palmy, świeci słońce a nad głową krąży mi maleńki koliber <3

Dwudziesto minutowy spacer z porannej jogi do domu zamieniam na prawie godzinne szwendanie się po okolicy. Wszędzie spotykam miniatury pomarańczy, co jest urocze i tak bardzo podkreśla, że jestem w kraju gdzie rosną na krzewach. Mijam kolorowe sklepiki, uśmiechniętych mieszkańców cieszących się poranną kawą. Odkrywam alejkę, w której będę spędzać sporo czasu, bo to właśnie tam natykam się na coś czego szukam od początku pobytu : ) (o tym napiszę potem, bo teraz trzeba jakoś wrócić do domu!)

Uśmiech nie schodzi mi z twarzy, choć mam nieodparte wrażenie, że chyba nie bardzo wiem, gdzie jestem. Odpalam Google Maps i śmieję się na głos sama z siebie, dokąd zawędrowałam : ) Spróbuję tym prostym poniższym rysunkiem zobrazować jak duże mam problemy w orientacji w terenie ; )

Wystarczył jeden zły zakręt.

Gdybym wtedy tam nie skręciła, to bym się nie zgubiła ; )

Gdybym wtedy tam nie skręciła, to bym nie poznała Redlands lepiej ; )

Czasem warto skręcić, aby zobaczyć więcej i może zrozumieć więcej.

już wiem gdzie jest poczta : ) wreszcie wyślę kartki ; )

Oranges everywhere : )

error: Content is protected !!