Jest takie powiedzenie “uważaj o czym marzysz, bo może się spełnić”.

Na załączonym zdjęciu zdmuchuję urodzinową świeczkę marząc o czymś, co jeszcze wtedy wydawało mi się totalną abstrakcją. Moi bliscy z którymi tego dnia zjem urodzinowy tort dobrze wiedzą jak marzę o wyjeździe do USA, a Nowy Jork od zawsze jest moim miejscem numer jeden na marzeniowej mapie podróży. 

Rok po zdmuchnięciu urodzinowych świeczek pierwszy raz wychylę głowę zza szklanych drzwi lotniska przecierając oczy ze zdumienia i szczypiąc się w rękę na widok żółtych taksówek.

Kilka lat wcześniej: http://www.jestemwlesie.pl/spelnione-marzenie/

Te emocje towarzyszące spełnianiu naszych marzeń są nie do opisania. Radość i energia jaką wyzwalają starczają naprawdę na długo i pozwalają zasilić kolejne, które bardzo długo były zbyt wielkie, aby choć pomyśleć o ich spełnieniu. Do czasu aż…

…naprawdę odważymy się pomyśleć o ich spełnieniu. Odważymy się pomyśleć, że się uda! 

Są tacy, którzy myślą, że jestem oderwaną nieco od rzeczywistości, bujającą w obłokach wieczną marzycielką żyjącą w swojej bajce. I po części to prawda! : ) Bo to ja kreuję własne życie i czasem z lepszym, a czasem z gorszym skutkiem ogarniam własną “bajkę”. Umiem jednak marzyć i bujać w tych moich obłokach i wyobrażać sobie co by było gdybym … No właśnie tutaj jest moment kiedy potrafię zejść na ziemię ( na krótko ; ) i zrobić to wszystko, co przybliża mnie do marzenia, bo nawet taka marzycielka jak ja wie jedno doskonale  – marzenia nie spełniają się same, nic nie dzieje się totalnym przypadkiem, chociaż, przyznaję, że w przypadki też wierzę. Jednak nawet, aby trafić szczęśliwy los na loterii potrzeba naszego działania i to my sami musimy kupić szczęśliwy los. Każda decyzja prowadzi do nieco innej drogi, którą na wielu etapach możemy modyfikować, poprawiać, zmieniać, czasem zrobić krok wstecz, by później zrobić krok milowy do przodu. W każdym jednym punkcie naszego życia to my sami podejmujemy decyzję, każdą jedną, bo zgoda na czyjąś decyzję to także nasza decyzja. 

Jestem marzycielką, przyznaję się bez wahania, ale bycie marzycielem to nie leżenie na łanach trawy i liczenie chmur. To nie tylko czytanie poezji i szukanie polnych kwiatków (to też ; ), ale nie tylko ; )). To nie tylko rozmyślanie, co by było gdyby…bo ja nie myślę, co by było gdyby, tylko co by było gdybym – jedno słówko, a robi różnicę. 

W każdych moich decyzjach jest mój ruch. Czasami też ten bardzo kiepski, bo na czymś uczyć się muszę ; ) Te kiepskie wybory w dłuższej perspektywie wcale nie okazały się takie najgorsze, bo one nauczyły mnie bardzo dużo. Mam jednak na koncie też te wyjątkowe, te w punkt i to właśnie przy nich najkrócej się zastanawiałam. Podejmując te właściwe zawsze towarzyszyło mi jedno, to samo uczucie – spokój, plus mrowienie w żołądku, które mogę porównać do stanu zakochania. Ufam temu mrowieniu : ) ale tylko wtedy, gdy towarzyszy mu również wspomniany spokój. W przeciwnym razie mrowienie w żołądku okazuje się zwykłą niestrawnością :/ Brzmi dziwnie, ale mój brzuch często wie lepiej niż głowa i serce. To moje centrum dowodzenia. Tam mam mój skarb – intuicję. 

Od czasu zdmuchnięcia urodzinowej świeczki w kształcie Statuy Wolności minęło kilka lat, a ja już kilka razy odwiedziłam Nowy Jork i na prawie półtora roku przeprowadziłam się do słonecznej Kalifornii. Decyzje te jednak nie były łatwe i długo poza zasięgiem, dopóki nie zdecydowałam, że wybieram wyjazd niż domek z ogródkiem. Zanim dojrzałam do poczucia, że wybieram doświadczanie, zamiast posiadania. Wtedy wszystko się zmieniło i stało bardzo realne do zrobienia. Ostatnią składową było przestanie przejmowania się, co inni powiedzą, bo mówili różnie: “Zwariowałaś!” “To po to tyle było pracy, aby teraz to stracić wyjeżdżając?” Jakie stracić myślałam, skoro mogę spełnić marzenie.

Ważna lekcja! Nigdy nie słuchać kogoś, kto nie chce tego co Ty, lub nie przeżył tego co Ty! Zapamiętać!

Zastanawiam się czasem skąd ludzie dają sobie prawo, aby wiedzieć lepiej jak ja chcę przeżyć swoje życie? hmm Słucham ich, nie powiem, ale wyłącznie po to, aby zrozumieć jak w dużym strachu sami żyją. Strachu przed zmianą, przed nowym, przed życiem może? Lekcja polega na tym, aby mimo tych wszystkich “dobrych” rad, słuchać siebie, własnych potrzeb i podążać swoją drogą. 

Jestem marzycielką i nie powiem na głos o czym teraz marzę ; ) i nie dlatego, aby nie zapeszyć, ale dlatego, że jeszcze jestem w drodze…w drodze do realizacji <3 I wiem, że spotkam jeszcze wiele przeciwności losu, ale też chwil, które utwierdzą mnie w słuszności mojej decyzji. 

I gdy w Twoje urodziny, imieniny, czy na święta, ktoś znowu będzie Ci życzył spełnienia Twoich marzeń, to przygotuj sobie takie prawdziwe, takie, które naprawdę chcesz przeżyć, bo jeśli marzysz o czymś, czego tak naprawdę nie chcesz, a się spełni to go nie udźwigniesz. Takie te marzenia są podstępne. Tak, więc uważaj o czym marzysz, bo może się spełnić! : ) 

Życzę Wam spełniania tych prawdziwych marzeń, tych, którym sami pomagamy w realizacji, bo są tak nasze i tak bardzo ważne. Których nikt poza nami nawet nie musi rozumieć. Takich, które stają się sensem naszego życia. Pamiętaj: Twoje marzenia! Twoje decyzje! Twoje życie! 

~ Diana

error: Content is protected !!